30.11-01.12.2013 VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach

VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach.

Kilka rzeczy zapamiętam na pewno.
Pierwsza fotka pod tablicą "Terapia uzależnień" - hmm... jedyne uzależnienie, które nas wszystkich połączyło to górski nałóg widoków, wysokości, tego szczególnego zmęczenia i satysfakcji niezrozumiałej dla "ludzi z nizin". Być może jest gdzieś terapeuta, który podjąłby się leczenia, ale w naszym przypadku byłby to raczej bezowocny wysiłek. No i czy znaleźliby się wśród nas chętni do wyleczenia?
Schroniskowa jadalnia śpiewająca razem z nami wszystkie znane polskie przeboje z ostatnich kilkudziesięciu lat. Młodsi i starsi, ci którzy w górach "zeszli nogi" i ci którzy dopiero zaczynają rozumieć co znaczy "chroniczny brak wysokości".
Podłogę w jadalni, która niemal trzęsła się gdy zaprawione w Tatrach, Beskidach, Himalajach i Alpach nogi zaczęły wybijać rytm.
Te cudne rozmowy w zbiorowych pokojach o wszystkim i o niczym. Rozmowy, które nigdy się nie nudzą, choć toczymy je kolejny już rok.
I ten wyraz rozczarowania gdy w niedzielne popołudnie wysiadamy z busa i uświadamiamy sobie, że następnym razem na Turbacz zawitamy dopiero za rok.
Ale zanim ten weekend się skończy, jeszcze się choć trochę sobą nacieszmy...


30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Tym razem już po raz siódmy. Impreza, która ma swoje korzenie w czasach przedreaktywacyjnych. W tym roku startujemy z przysiółka Koninki i prowadzeni niebieskim szlakiem kierujemy się w stronę schroniska na Turbaczu. Odbijamy w prawo z leśnego duktu i pierwsze podejście. I pierwszy tej zimy śnieg. Jeszcze go niewiele, wszak to koniec listopada. Zima dopiero się zaczyna, a kilka dni wcześniej Gorce upomniały się już o swoją pierwszą ofiarę. Gorce i Beskidy, czasem zwane pogardliwie "kapuścianymi górami" potrafią pokazać swoje okrutne oblicze.
Puls przyspiesza wraz z kolejnymi zakrętami leśnej serpentyny. Gdzieś między bukami nieśmiało przebijają się wzniesienia Wyspowego. Trochę niedoceniane góry, a przecież też potrafią dać w kość. Ale w Gorce przyjeżdża się raczej dla widoków na południe. Tylko dziś wspinając się coraz wyżej uświadamiamy sobie, że nagrodą za dotarcie do schroniska pod Turbaczem nie będzie panorama Tatr. Mgła nie zejdzie w kotlinę podtatrzańską, byśmy mogli kolejny raz oglądać widok, który nigdy nam się nie znudzi. Przy podejściu na Czoło Turbacza nasza grupa rozciąga się. Wiatr daje się we znaki. Zawczasu schowane do plecaków kurtki zakładamy z powrotem. Na krótkim odcinku, który został do schroniska hipotermia nam nie grozi, ale gorczański wiatr bywa dokuczliwy. Łyk z termosu na rozgrzewkę. Dziwny smak, nietypowe połączenie rozgrzewających płynów. No tak, to termos Karola, nie ma co się spodziewać zwykłej herbaty.


30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Do schroniska jeszcze tylko kilkanaście minut. Ostatnie metry wzniesienia i naprzeciw nas wybiega pies ubrany w "goprowski kubrak". Schronisko na Turbaczu wita nas przyjemnym ciepłem. Znajoma jadalnia i te same co rok temu zbiorowe pokoje. Chwila na posiłek i pora ruszać do Bulandy. Jeszcze za wcześnie na wypoczynek, wszak to dopiero tuż po południu.
Oblodzoną Halą Długą zmierzamy w kierunku dobrze znanej kapliczki. Polana Jaworzyna Kamienicka nagradza nas zimową aurą i widokiem na Kudłoń. Śniegu nie brakuje. Grzesiek, Karol i Rafał po białym przeczołgują się po legitymację. Kijkami po grzbiecie, uścisk dłoni i już są pełnoprawnymi członkami Oddziału. Niektórzy uważają, że najlepszego Oddziału PTT w Polsce. No cóż, nie wypada zaprzeczać. Flaga z plecaka i czas na zdjęcia. Tak jak co roku przy Bulandzie. Rutyna? Być może. Ale czy komuś z nas się to znudziło?
Wracamy przez Kiczorę. Znów schronisko i teraz już na dobre zrzucamy z siebie polary i kurtki. Uwalniamy nogi od ośnieżonych stuptutów i ciężkich butów. Ciepły prysznic i przez chwilę rozsiadamy się na łóżkach. Wakacyjne pamiątki smakują owocami...


30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Dalsza część wieczoru upływa w jadalni. Na początek życzenia dla Janusza. Dziś są Andrzejki, przyjechaliśmy tu na Mikołajki, świętujemy imieniny Janusza, a wieczór zaczął się od weselnej piosenki dla Młodej Pary. Rzeczywiście, czy jest gdzieś w Polsce drugi taki Oddział?
Życzenia, tradycyjne "Sto lat" na przemian ze śpiewanymi narzekaniami na długość pocałunku Shazzy i Karoliny. Czytających to zwolenników związków - nazwijmy to - tradycyjnych muszę uspokoić. Shazza to facet, nawet brodę ma. A potem już rozmowy wszystkich ze wszystkimi. W końcu Teresa przysiada się do Rafała i się zaczyna... Spokojnie, to tylko zaczyna się śpiew. Dziś śpiewaków ci u nas dostatek, bo jest jeszcze Jarek (grupa "Pyroskop") i Karol, obecnie nie zrzeszony. Udziela się też Boguś. Repertuar? Jak by to powiedzieć... mieszany. Przyłączają się pozostałe stoliki. Wszak śpiewać każdy może.
Poranna msza w sali z kominkiem. Wczorajszy nastrój już się ulotnił. Zaczynamy adwent, czas oczekiwania. Każdy w skupieniu zanosi swoją intencję do Stwórcy Gór.


30.11.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach - (fot. Artur Marć)

Po mszy niespiesznie schodzimy się w jadalni. Nigdzie jajecznica nie smakuje tak jak na Turbaczu. Na twarzach radość i trochę żal, że już trzeba zbierać się do wyjścia. Plecaki, kije, stuptuty. Zdjęcie przed schroniskiem i ruszamy na Turbacz. Znów jak co roku ten sam ohydny betonowy obelisk. Zaprawdę, jego twórca miał wyjątkowe poczucie gustu i miejsca. Fotka z flagą, wlepka i w dół "czerwonym po białym". Przód kolumny zapędza się za bardzo w stronę Starych Wierchów. Na szczęście ariergarda czuwa i po chwili obok Ołtarza Papieskiego zmierzamy na Czoło Turbacza.
Znów ostro w dół do skrzyżowania szlaków. Na Polanie Limierze chwila przerwy i czas na zwarcie szyków. Słońce przebija zza drzew. Schodzimy z gór, a tu pogoda jak marzenie. Czyli jak zwykle. Turbaczyk nagradza nas widokami na Beskid Wyspowy i Kudłoń. To już ostanie podejście, teraz tylko w dół do Poręby. Między zabudowaniami "witają" nas psy. Chwila na przystanku i logujemy się do znajomego busa.
I na koniec w busie: kto wydziobie pierwsze miejsce na następnej mikołajkowej liście?

Artur Marć


01.12.2013 - VII Mikołajki na Turbaczu w Gorcach - (fot. Artur Marć)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama