19.02.2014 "Góry Dzikiego Zachodu"

Wśród Indian, kowbojów i poszukiwaczy złota czyli w Górach Dzikiego Zachodu.

Europa, Azja, Afryka. Trzy kontynenty pozostające ze sobą w sąsiedzkiej bliskości. Różne zakątki leżące na tych obszarach mieliśmy już okazję obejrzeć w czasie kilkunastu dotychczasowych prelekcji zorganizowanych przez nasz Oddział. Teraz nadszedł wreszcie czas, by zadebiutować na nowym kontynencie i nacieszyć swoje oczy krajobrazami północnoamerykańskimi. Wszystko to stało się możliwe dzięki spotkaniu z Dorotą Uchwat-Zaród i Marcinem Zarodem. Dorota i Marcin są małżeństwem anglistów. Na co dzień pracują w tarnowskich liceach ogólnokształcących. Marcin znany jest nam szczególnie dobrze, gdyż jest współzałożycielem i opiekunem działającego przy naszym Oddziale Szkolnego Koła PTT Nr 2. Dorota i Marcin przedstawili licznie zgromadzonym uczestnikom fragmenty filmów, nakręconych w czasie długiej (prawie sześćdziesięciodniowej) wyprawy do Stanów Zjednoczonych. Miała ona miejsce 12 lat temu. W jej trakcie nasi goście przejechali przez kilkanaście stanów, przenosząc się ze wschodniego wybrzeża do zachodnich krańców USA i wracając z powrotem na wschód. Oczywiście ze względu na ograniczony czas prezentacji, prelegenci przedstawili nam obrazy związane z górami, a ściślej mówiąc Górami Dzikiego Zachodu. Na początek wybraliśmy się więc do Parku Narodowego Yosemite (położonego w górach Sierra Nevada, będącymi częścią Kordylierów), gdzie mogliśmy rozkoszować się wspaniałymi panoramami z punktów widokowych.


19.02.2014 - Prelekcja "Góry Dzikiego Zachodu" - (fot. Artur Marć)

Do najwspanialszych należy widok z Glacier Point na Half-Dome (Półkopułę). Potem odwiedziliśmy stan Utah i znajdujący się tam Park Narodowy Zion. Razem z Dorotą i Marcinem wspięliśmy się eksponowaną ścieżką na Angel’s Landing (Lądowisko Anioła) i spojrzeliśmy w dół z kilkusetmetrowego klifu. Pozostając dalej w Utah, przenieśliśmy się do Bryce Canion patrząc na wspaniałe kolorowe turnie z piaskowca Navaho. Chwilę później staliśmy już pod słynnym Delikatnym Łukiem (Delicate Arch), będącym jedną z największych atrakcji Parku Narodowego Arches (Łuki Skalne). Z kolei przyszła pora na Arizonę i wizytę w dwóch Kanionach: Antylopy (leżący w rezerwacie Indian Navaho) oraz Kolorado (ten Wielki i najbardziej znany).
Tatrzański krajobraz przypomniały nam nieco, położone w stanie Wyoming góry Grand Teton. Są co prawda trochę wyższe (najwyższy szczyt, noszący tą samą nazwę co pasmo ma 4199 m n.p.m.) i bardziej rozległe, ale jednakowo piękne. Przysłowiowy "rzut beretem" (w skali amerykańskiej oczywiście) dzielił nas już od Yellowstone - najstarszego parku narodowego na świecie. W parku tym, leżącym na terenie stanów: Wyoming, Montana i Idaho, napotkaliśmy liczne gejzery, gorące źródła, wulkany błotne i wodospady. Aby nikt z obecnych nie odczuł niedosytu z wizyty na Dzikim Zachodzie, w pokazie nie mogło zabraknąć scen znanych z westernów. Na zakończenie znaleźliśmy się więc w Dakocie Południowej i w Górach Czarnych, doskonale znanych (zwłaszcza męskiemu gronu w odpowiednim wieku) z indiańskiej trylogii Alfreda Szklarskiego.


19.02.2014 - Prelekcja "Góry Dzikiego Zachodu" - (fot. Artur Marć)

To tutaj znajduje się legendarne miasteczko Deadwood - pierwsza osada poszukiwaczy złota. Wygląda jakby od końca XIX wieku nic się w nim nie zmieniło. Na ulicy stoją dyliżanse, chodnikami przykrytymi dachem spacerują potomkowie Indian, kowbojów oraz poszukiwaczy złota.
Liczne restauracje i kasyna przyciągają cały czas zwolenników dobrej zabawy i szybkiego bogacenia się (nikt przecież z góry nie zakłada przegranej). Na ulicach co pewien czas oglądać można pojedynki prawdziwych rewolwerowców. Na szczęście są to tylko rekonstrukcje historyczne. Inną z wielkich atrakcji Gór Czarnych jest Mount Rushmore czyli wykute w skale głowy czterech prezydentów USA oraz podobny (dużo większy, ale wciąż niedokończony) wizerunek indiańskiego wodza zwanego Szalonym Koniem. Pracę nad nim rozpoczął tuż po II wojnie światowej Korczak Ziółkowski - rzeźbiarz polskiego pochodzenia. Obecnie przy wielkim skalnym monumencie pracują potomkowie rzeźbiarza.
Dziewięćdziesięciominutowa wyprawa na Dziki Zachód minęła w mgnieniu oka. Erudycja Marcina w połączeniu z ciągle zmieniającymi się obrazami sprawiły, że nikt się nie nudził. Teraz pozostało nam jedynie cierpliwie oczekiwać na zniesienie wiz, aby tłumnie ruszyć śladami Doroty i Marcina.

Janusz Foszcz


19.02.2014 - Prelekcja "Góry Dzikiego Zachodu" - (fot. Artur Marć)

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama