13.12.2014 III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina...

...czyli bez ogniska, ale międzynarodowo.

Grudzień - ostatni miesiąc roku. Krótkie dnie i długie noce. Czas mało komu kojarzący się z turystyczną aktywnością. Na szczęście nie nam. Pomysłów na wspólne wędrowanie mamy tak wiele, że aby je zrealizować potrzebujemy bezwzględnie całego roku. W ten sposób przemierzamy razem setki kilometrów szlaków. A i tak zawsze pozostaje niedosyt. Próbujemy więc wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, aby przynajmniej przez kilka godzin spędzić aktywnie czas. Każdy pomysł jest dobry, każda pora (zarówno dnia, jak i roku) właściwa. Nie ma znaczenia pasmo górskie czy wysokość celu. Tak właśnie, przed dwoma laty, w okresie późnej jesieni, po raz pierwszy postanowiliśmy zorganizować dość nietypowy spacer. Jego celem był grzbiet Góry św. Marcina (384 m n.p.m.). To położone na południe od Tarnowa wzgórze jest najdalej na północ wysuniętym wzniesiem karpackim. Jednocześnie leży częściowo w granicach administracyjnych naszego miasta, w związku z czym jest szczególnie bliskie (patriotyzm lokalny) naszym sercom. Nikt z uczestników nie podejrzewał wtedy nawet, że właśnie narodziła się kolejna oddziałowa tradycja. Tradycja, którą wieńczyło wspólne (organizowane perfekcyjnie przez Kingę) biesiadowanie w Skrzyszowie.


13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Pozostając wiernymi tradycji, również i w tym roku wyruszyliśmy w stronę popularnej Marcinki. Tym razem w nieco zmienionej formie. Zrezygnowaliśmy z części ogniskowo - kulinarnej i zmieniliśmy trasę, wydłużając ją o kilka kilometrów. Miejscem startu uczyniliśmy Kłokową. Miejski autobus (pierwszy raz w historii Oddziału) linii 225 zawiózł nas do celu. Już w trakcie kilkunastominutowej podróży okazało się, że tegoroczny spacer będzie przedsięwzięciem międzyoddziałowym. A nawet międzynarodowym. Wśród uczestników był bowiem Krzysiek (z mieleckiego Oddziału PTT) a także Natalia - lwowianka, studiująca obecnie w Katowicach. Wysiadając z pojazdu na końcowym przystanku, zderzyliśmy się z wycelowanym w nas… obiektywem. Wbrew pozorom nie ukrywał się za nim samotny paparazzi, polujący na oddziałowe celebrytki. Nieco rozczarowane koleżanki błyskawicznie rozpoznały Przemka, który dotarł tu nieco przed nami ze swojego nieodległego domu. W promieniach zachodzącego słońca ruszyliśmy czerwonym szlakiem w stronę Słonej Góry (403 m n.p.m.). Wkrótce uderzyły w nas powiewy orkanu, któremu meteorolodzy nadali imię Aleksandra.


13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Powstał gdzieś nad północno-zachodnim Atlantykiem i z całą mocą zaatakował najpierw Wyspy Brytyjskie, a potem Zachodnią Europę. Wbrew zapowiedziom synoptyków do Małopolski dotarł w zdecydowanie (na szczęście) słabszej formie. Szlak, wiodący początkowo asfaltem, wszedł w leśną drogę. Od czasu do czasu napotykaliśmy centymetrową warstewkę śniegu, będącą pozostałością „ataku zimy” sprzed kilku dni. W ciągu godziny dotarliśmy do cmentarza wojennego nr 175 położonego na wierzchołku Słonej Góry. Wkrótce rozpoczęliśmy zejście w stronę Poręby Radlnej. Jak przystało na połowę grudnia, nie obyło się bez „walki z błotem” zalegającym na polnych ścieżkach. W walce pomagało nam nieco światło czołówek, gdyż w międzyczasie zrobiło się już (jak przystało na wieczorny spacer) ciemno. Kolejne podejście czekało nas tuż za Porębą. Wraz z nim znowu „zaatakowało” nas błoto. Można powiedzieć, że to był kluczowy moment wycieczki. „Góra” postanowiła zaciekle bronić dostępu do siebie. My byliśmy jednak zdeterminowani i pełną mocą parliśmy przed siebie. Kiedy dotarliśmy znowu do nitki asfaltu, stało się jasne, że i tym razem zdobędziemy cel.


13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Czerwone światła przekaźnika prowadziły nas w stronę wierzchołka niczym gwiazda betlejemska Mędrców. Po chwili spotkaliśmy Marcina, który nie mógł uczestniczyć w spacerze od początku, a bardzo chciał chociaż chwilę pomaszerować z nami.
Tradycyjny postój przy drewnianym kościółku św. Marcina w Zawadzie. Czas na sesję fotograficzną, ciepłą herbatę (z imbirem, sokiem malinowym, wiśniowym) oraz czekoladę. W pryzmach śniegu, pozostałych po odśnieżaniu placu przed kościołem doprowadzamy buty do prawie idealnej czystości. Nie chcemy zbrukać ruin Zamku Tarnowskich do których właśnie się udajemy. Po drodze kolejna niespodzianka. Tym razem Artur i Magda. Przyjechali specjalnie z Dębicy by wspólnie uczestniczyć w kulminacyjnym momencie wieczoru czyli zdobyciu pozostałości zamku. Kolejna sesja zdjęciowa z oświetlonym Tarnowem w tle. Pozostaje jeszcze tylko zejście do… domów. Ale po drodze jest „Podzamcze”. Otwarte i oświetlone zdaje się wprost zapraszać do siebie. Kusi nas, jak syreny Odyseusza. Ulegamy chętnie. Będzie więc i akcent kulinarno - degustacyjny. I toast za zdrowie Kingi też. Trzeci wieczorny spacer na Górę św. Marcina przechodzi w ten sposób do historii…

Janusz Foszcz


13.12.2014 - III Wieczorny Spacer na Górę Św. Marcina - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama