08.12.2012 - Wycieczka na Kudłoń w Gorcach

Grudniowa sobota na Kudłoniu.

Na taki dzień czekaliśmy długo. Śmiem twierdzić nawet, że gdzieś od marca. Lekki przedsmak mieliśmy co prawda w ubiegłym tygodniu w czasie "Mikołajek na Turbaczu", ale trochę brakowało błękitu nad głową i większej warstwy białego puchu pod nogami. Jak na złość śnieg zaczął sypać zaraz po tym, kiedy opuściliśmy Gorce. Kolejne ponure, krótkie grudniowe dni w połączeniu z nizinną codziennością powiększały depresję. Jedynym lekarstwem zdawał się być kolejny wyjazd w góry. I to jak najszybszy, czyli w pierwszym możliwym terminie. A takim była jak zwykle sobota. Prognozy z początku tygodnia przewidywały, że będzie ona pochmurna i mroźna. Z upływem czasu, prognozowane zachmurzenie ulegało systematycznemu zmniejszeniu. Kosztem temperatury. Ta bowiem z dnia na dzień była coraz niższa. Taka zamiana specjalnie nas nie martwiła, powiem więcej byliśmy z niej bardzo zadowoleni. I tak w bardzo mroźny, sobotni poranek ruszyliśmy z Tarnowa, by rozpocząć kolejny odcinek gorczańskiego serialu. Tym razem bowiem zapragnęliśmy odwiedzić rejony Kudłonia. Z uwagi na krótki dzień, w celu przyspieszenia wyjazdu zmieniliśmy nieco tradycyjny układ przystanków. Resztę zrobiła temperatura, więc błyskawicznie opuściliśmy granice miasta.


08.12.2012 - "Grudniowa Sobota na Kudłoniu" w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Zamarznięte szyby busa stopniowo rozmarzały, ukazując nam widok na zamgloną i zmrożoną Dolinę Dunajca. Słońce było chwilowo niedostępne. Wraz z Bogusiem wsiadającym w Roztoce, wtargnęła do środka kolejna fala mroźnego powietrza. Z każdą chwilą robiło się nam jednak cieplej. Może to wpływ emocji, rosnących wraz ze zbliżaniem się do upragnionego celu, a może skutek rozgrzewania się wspaniałym produktem "Szwagrów". Na tą szczególną okoliczność (okres radosnego oczekiwania) Wisior wraz z Dejwem stworzyli bowiem wybornego grzańca, który u naszych zachodnich sąsiadów nosi nazwę Glühwein i tradycyjnie degustowany bywa w okresie adwentowo-bożonarodzeniowym. Czyżby w naszym oddziale pojawiła się jakaś zakamuflowana opcja niemiecka? Nie! Z całą pewnością dobre wzorce należy jednak naśladować… Niebieski termos-weteran, pamiętający bez wątpienia czasy, kiedy byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata, wydawał się nie mieć dna. Niektórzy zresztą, by nie narazić się przy wysiadaniu na szok termiczny, usiłowali obniżyć nieco swoją temperaturę płynami bardziej chłodnymi. Tymczasem na zewnątrz mgła rzedła z każdym kilometrem. Błękitne niebo, zieleń świerków i oślepiający blask śniegu na polach i łąkach. Chcielibyśmy już rozpocząć „zajęcia terenowe”. Mijamy Szczawę i Kamienicę. Ostatni podjazd i meldujemy się na Przełęczy Przysłop. Z tego miejsca - granicy między Beskidem Wyspowym, a Gorcami, rozpoczniemy naszą wycieczkę. Najpierw poprowadzi nas żółty szlak. W pewnym sensie to "nasz" szlak. Przecież wyznakowali go w 1925 roku nasi poprzednicy - członkowie tarnowskiego oddziału PTT na czele z jego ówczesnym prezesem księdzem Walentym Gadowskim. To wspaniały, widokowy szlak prowadzący z Tymbarku do Nowego Targu. Tydzień temu wędrowaliśmy jego końcowym fragmentem. Teraz pokonamy kolejną część.


08.12.2012 - "Grudniowa Sobota na Kudłoniu" w Gorcach - (fot. Przemysław Klesiewicz)

Ruszamy dziarsko, wszak mróz zelżał tylko nieznacznie. Pierwszy króciutki fragment idziemy drogą prowadzącą do Mszany Dolnej. Po chwili skręcamy w lewo i rozpoczynamy podejście. W miarę zdobywania wysokości, panoramy stają się coraz szersze, a nasza radość coraz większa. Rozgrzane mięśnie pracują jak silniki w bolidach F1. Mijamy górną stację wyciągu narciarskiego. Na stoku całxt-align: right;">Iwona Leśniowska-Sułek


06.01.2013 - Spotkanie Opłatkowe - (fot. Bernadeta Knapik)

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 

Ultimate Facebook Like Box Slider