08.02.2014 Wycieczka z Bobowej do Gorlic przez Szalową

Pograniczem Pog. Ciężkowickiego i Besk. Niskiego czyli horror w Szalowej.

Jeśli ktoś uważa, że wypady na teren bliskich Tarnowowi Pogórzy są mało atrakcyjne, to jest w błędzie. Warto przemierzać Pogórza szczególnie późną jesienią i zimą, kiedy dzień jest krótki, a pogoda nie zawsze sprzyjająca. I nie ma w tym żadnej ujmy, że przewyższenia nie takie jak w leżących bardziej na południe pasmach górskich, bo Ziemia ta ma w sobie wiele uroku i kryje liczne atrakcje, a długość trasy zależy przecież tylko od nas. Dlatego staramy się chłodniejszą porą roku bywać tutaj często, korzystając z dostępnych połączeń koleją i busami. Jak się okazuje, tych możliwości jest całkiem sporo.
Kolejny już wyjazd był pomyślany jako okazja poznania terenów, przez które przebiega rzadko uczęszczany szlak zielony z Bobowej do Szalowej oraz dalej niebieski do Gorlic.
Logistyka dojazdu oparta została na porannym pociągu do Krynicy.


08.02.2014 - Wycieczka z Bobowej do Gorlic przez Szalową - (fot. Janusz Foszcz)

Tym razem, w odróżnieniu od wycieczki sprzed tygodnia, na tarnowski dworzec zajeżdża nowoczesny skład o nazwie "Jaskółka". W 10-cio osobowym gronie wsiadamy do wygodnego wagonu. Nic nie błyska, nic nie szarpie i nie psuje się jeszcze na peronie, jak to było poprzednio. Punktualnie i komfortowo dojeżdżamy do Bobowej. Tutaj wkraczamy na szlak zielony i obieramy południowo-wschodni kierunek marszu. Wszechobecnym na Pogórzach asfaltem dochodzimy do drogi Jankowa - Stróże, a później grzbietem wzniesienia kierujemy się w stronę wschodnią. Ładnie prezentuje się Rosochatka i Jodłowa Góra, gdzie byliśmy w ubiegłą sobotę; po pewnym czasie okazale zaczyna wyglądać Chełm nad Grybowem. Cały czas kropi lekki deszcz, który nasila się przy zejściu do Szalowej. Miejscowość tę osiągamy po niespełna dwóch godzinach marszu pomimo, że drogowskaz wskazywał czas o godzinę dłuższy. Przechodząc przez Szalową mijamy remizę Ochotniczej Straży Pożarnej. Miejsce to przed zaledwie miesiącem stało się sławne w regionalnych mediach za sprawą beczek z zacierem (ponad 100 litrów), które odkryto w tym właśnie budynku.


08.02.2014 - Wycieczka z Bobowej do Gorlic przez Szalową - (fot. Janusz Foszcz)

Zadziałał mechanizm jakiegoś "życzliwego" tutejszego mieszkańca, który sprawę nagłośnił i miejscowa policja odniosła wielki sukces, ujawniając proceder i jego sprawcę, którym okazał się być brat naczelnika OSP, zresztą także strażak - ochotnik.
Ale mała Szalowa ma coś, czym naprawdę może się poszczycić. Jest to drewniany kościół pw. Św. Michała Archanioła, zbudowany w I połowie XVIII wieku - unikatowy na skalę europejską zabytek barokowej architektury drewnianej. Kościół jest konstrukcji zrębowej, trójnawowy o fasadzie dwuwieżowej. Niedawno został pokryty świeżym drewnem, co nadaje mu niezwykły wygląd. U szczytu fasady, pod małym półokrągłym daszkiem powinna znajdować się słynna rzeźba, przedstawiająca Archanioła Michała depczącego diabła. Rzeźby jednak nie ma, a nadchodzący "tutejszy", obserwując jak robimy sobie fotografie "z flażką" wyjaśnia, że "diabeł" został wzięty do Krakowa do konserwacji. Ten sam dziwny osobnik funduje nam makabryczny żart. Wskazuje kaplicę obok kościoła i zachęca, żeby ją zobaczyć wewnątrz.


08.02.2014 - Wycieczka z Bobowej do Gorlic przez Szalową - (fot. Janusz Foszcz)

Po wejściu do środka dostrzegamy leżącą w majestacie śmierci zmarłą, przygotowaną do pochówku. Nikt jakoś nie ma ochoty zostać tu dłużej i pomimo padającego deszczu szybko wracamy na szlak, tym razem niebieski.
Nadal idziemy w kierunku wschodnim. Deszcz przestaje padać, a Janusz dostrzega nawet "okno pogodowe". Po przecięciu torów galicyjskiej Linii Transwersalnej podchodzimy lasem na długi grzbiet zwany Bucze. Tutaj znowu czeka na nas niespodzianka. Blisko kulminacji wzniesienia, w środku lasu, tuż przy szlaku pali się duże ognisko. Takiej okazji nie można zmarnować, więc zapada szybka decyzja, aby zrobić postój. W trakcie posiłku z lasu wyłania się najpierw starsza kobieta, a później mężczyzna, wyraźnie wyglądający na "tutejszych". Ognisko to ich dzieło. Dwukrotnie przynoszą z lasu naręcza gałęzi i dokładają do ognia, co wydaje się być dla nich celem samym w sobie. Na nas już jednak czas. Głośno obszczekani przez psy z okolicznego domostwa idziemy dalej, wychodząc na widokową grzbietową drogę.


08.02.2014 - Wycieczka z Bobowej do Gorlic przez Szalową - (fot. Janusz Foszcz)

Ładnie widać z niej Maślaną Górę i masyw Magury Małastowskiej, a w bliższej perspektywie Łysą Górę - pomimo nazwy częściowo zalesioną.
Ze szczytu tej ostatniej chwilę oglądamy panoramę widocznych w dole Gorlic, po czym schodzimy w dół przez gorlickie przedmieścia. Po przekroczeniu drogi wylotowej w kierunku Łużnej i Zborowic sprawnie pokonujemy ostatnie dzisiaj podejście na Cmentarną Górę. Na jej szczycie znajduje się monumentalny cmentarz z I wojny światowej, który zwiedzamy. Stąd już niedaleko do centrum Gorlic i dworca autobusowego, na którym kończy się nasza wędrówka. W oczekiwaniu na autobus Voyagera szukamy baru lub restauracji, ale żadnej z tych atrakcji nie ma w pobliżu. Niezrażeni tym posilamy się resztkami zapasów na przystanku. Punktualnie o 15:15 odjeżdżamy w kierunku Tarnowa. Po drodze czeka nas jeszcze wspaniały widok na Biecz, oświetlony promieniami popołudniowego słońca. Przez Binarową, Rzepienniki i Tuchów sprawnie i wygodnie docieramy do Tarnowa.

Wiesław Izworski


08.02.2014 - Wycieczka z Bobowej do Gorlic przez Szalową - (fot. Janusz Foszcz)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama