04.06.2014 Prelekcja "Na andyjskich ścieżkach"

Na andyjskich ścieżkach...

Pierwszy raz w trakcie naszych comiesięcznych slajdowisk mieliśmy okazję gościć w Ameryce Południowej. Barbara i Jan Sznajderowie, sympatyczne małżeństwo z Tarnowa, zabrali nas na wędrówkę po Andach, zwieńczoną zdobyciem najwyższego szczytu tych gór czyli Aconcaguy.
Ale zanim powędrowaliśmy górskimi ścieżkami mieliśmy okazję poznać nieco Argentyny, kraju który kojarzy się nam z futbolem i tangiem. Akurat tańca i sportu na zdjęciach nie zobaczyliśmy, lecz mogliśmy oglądać kraj pełen kontrastów. Począwszy od „europejskiej” metropolii Buenos Aires, przez dziką pampę, aż po niebotyczne wierzchołki Andów. Trudno żeby było inaczej, biorąc pod uwagę, że powierzchnia Argentyny jest blisko dziesięć razy większa niż powierzchnia Polski. To niewątpliwie kraj ze wszech miar godny poznania.
Dla nas zgromadzonych w salce przy klasztorze Filipinów oczywiście ważniejsze niż uroki krajoznawcze były góry. A te w Argentynie zachwycają. Ciągnące się z północy na południe kraju Andy są swego rodzaju „górskim kręgosłupem” kraju. Basia i Janek szczegółowo i z pasją opowiadali o kolejnych etapach swojej wędrówki, która zaczęła się na krakowskich Balicach.


04.06.2014 - Prelekcja "Na andyjskich ścieżkach" - (fot. Artur Marć)

Po długim locie przyszła kolej na zmianę środka transportu i poznawania argentyńskiego interioru z okien autobusu. I wreszcie pożegnanie z cywilizacją, przynajmniej w wydaniu samochodowym. Teraz już na nogach mieli okazję dotrzeć do... Las Vegas. Oczywiście nie była to amerykańska świątynia hazardu tylko łąka na której spędzili noc powyżej Vallecitos. A potem już Plaza de Mulas, czyli jedna z największych baz wysokogórskich na świecie, położona na wysokości ok. 4300 m n.p.m.
Choć Aconcagua to jeden z łatwiejszych do zdobycia szczytów o tej wysokości (6962 m n.p.m.) to jednak ta łatwość odnosi się do sytuacji dobrych warunków pogodowych. A te po przybyciu tarnowian do bazy Plaza de Mulas nie były zachwycające. Na szczęście plany górskie zostały zrealizowane w stu procentach. Po spędzeniu nocy w obozie Collera, drogą wiodącą przez kuluar Canaleta la Cueva, po południu 9 lutego 2012 r. Basia i Jan stanęli na najwyższym szczycie Ameryki Południowej. Jak się okazało, spotkali też członków innej polskiej wyprawy, zaś za kolejny „nasz akcent w Andach” można uznać położony pod wierzchołkiem Aconcaguy Lodowiec Polaków.
Po powrocie do bazy był czas oczywiście na świętowanie sukcesu. Zamiast szampana, raczej trudno dostępnego na tych wysokościach, odbywało się to przy kubku yerby mate, narodowego specjału Argentyny. Tym samym górskie dzieło zostało zwieńczone. Nasi bohaterowie wrócili do kraju zabierając wspomnienia i zdjęcia z wędrówki. Niewątpliwie zostanie ona długo w pamięci Basi i Jana. Dzięki wspaniałym slajdom i opowieściom zapewne także i w naszej...

Artur Marć


04.06.2014 - Prelekcja "Na andyjskich ścieżkach" - (fot. Artur Marć)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama