28-29.06.2014 Dwa dni w Tatrach Polskich

Dwa dni w Tatrach, czyli rzecz o jątrzeniu...

Na początku było... zdziwienie. Bus ten sam, kierowca ten sam, tylko prędkość zupełnie inna, tzn. znacznie większa niż w trakcie poprzedniego wyjazdu. Nie wiadomo co spowodowało taką nagłą odmianę naszego drivera. Być może to sugestie szefa lub też lepsze fluidy. W każdym bądź razie bus wypełniony członkami i sympatykami tarnowskiego Oddziału PTT mknął z prędkością, oględnie mówiąc, przyzwoitą w kierunku "naszego tatrzańskiego matecznika".
Miejsce startowe wyznaczyliśmy sobie takie samo jak niemal dwa lata temu - wylot Doliny Suchej Wody w Brzezinach. Plany przewidywały eksplorację okolic Doliny Gąsienicowej, z uwzględnieniem tzw. preferencji indywidualnych. Jak się okazało tych preferencji było niewiele, bo tylko Jarek zdecydował się na samodzielne zdobycie Kasprowego Wierchu, reszta zaś wycieczki postawiła sobie za cel ambitne zdobycie Świnicy.


28-29.06.2014 - "Dwa dni w Tatrach Polskich" - (fot. Artur Marć)

Korzystając ze swego rodzaju bonusu czasowego (podziękowania dla Pana kierowcy Andrzeja) tuż po godzinie dziesiątej zameldowaliśmy się w Murowańcu, jak zwykle zatłoczonym. Tutaj nasza grupa wzmocniła się o Adama i Asię, którzy uznali, że w Tatry najlepiej przyjechać na trzy dni, nie zaś tylko na sobotę i niedzielę. Trudno się z tym nie zgodzić.
Ławeczki pod Murowańcem to miejsce pierwszego odpoczynku. Kanapka, łyk wody i czas ruszać ku Zawratowi. Pogoda dopisuje, nogi same rwą się w kierunku tatrzańskiej grani. Przy Czarnym Stawie podziwiamy Kościelec i widoczną jak na dłoni Orlą Perć. Z błękitem nieba kontrastują czarne ściany Granatów i zalegający gdzieniegdzie śnieg. Mamy przed sobą jeden z trudniejszych tatrzańskich szlaków. Nikt jednak nie narzeka na mozolne podejście, czy zatory przy łańcuchach. Ci, którym w zimie brakowało śniegu mogą się nim nacieszyć w Zawratowym Żlebie. Na szczęście wiele go już nie zostało, więc Zawrat zdobyć możemy na lekko, czyli bez raków i czekanów.


28-29.06.2014 - "Dwa dni w Tatrach Polskich" - (fot. Mariusz Nytko)

Trudy podejścia na przełęcz wynagradza panorama Tatr Wysokich. Uzupełniając kalorie na Zawracie podziwiamy Gerlach i Krywań. W dole pod nami jest Dolina Pięciu Stawów Polskich. Czy można chcieć czegoś więcej?
Powyższe pytanie jest czysto retoryczne. Oczywiście, że można. Przecież panorama ze Świnicy jest jeszcze pełniejsza. A zatem ruszamy w drogę, zatrzymując się przy kolejnych łańcuchach, przy których robią się zatory. Nie ma jednak powodów do narzekania. Taki przymusowy postój to dobry czas by oglądnąć się za siebie i nacieszyć wzrok widokami, które nigdy się nie znudzą.
Świnicę zdobywamy na raty, tzn. jedna nasza kilkuosobowa grupa z niej schodzi, natomiast inna czeka pod wierzchołkiem. Na szczycie Świnicy miejsca jest niewiele, zaś dzisiaj, korzystając z dobrej pogody sporo miłośników Tatr postawiło sobie za cel zdobycie tego niewątpliwie honornego tatrzańskiego wierchu. Tak więc ci, którzy weszli na wierzchołek szybko muszą ustępować miejsca kolejnym. Szkoda, bo w ten sposób nie było szans na tradycyjne zdjęcie z "flażką oddziałową".


28-29.06.2014 - "Dwa dni w Tatrach Polskich" - (fot. Artur Marć)

Na szczęście członkowie towarzystwa spod znaku górskiej kozicy potrafią się dzielić z innymi i nie zawłaszczają dla siebie cudnych tatrzańskich widoków.
Zdobycie Świnicy oznacza osiągnięcie sobotniej kulminacji. Teraz już w grupach kierujemy się z powrotem ku Murowańcowi. Jedni zmierzają tam przez Kasprowy Wierch, inni zaś skracają sobie drogę i zbiegają przez Świnicką Przełęcz. Murowaniec oczywiście nie jest przystankiem końcowym naszej sobotniej wędrówki. Musimy jeszcze dotrzeć do naszego busa, który podobnie jak w 2012 r. czeka na nas na stacji benzynowej w Kuźnicach. Zmęczeni, ale szczęśliwi meldujemy się kolejno przy busie. Ci, którzy dotarli pierwsi rozsiadają się na trawniku, głośno wyrażając zniecierpliwienie oczekiwaniem na pozostałych. I tu po raz pierwszy pada zwrot który zrobił zawrotną (nomen omen) karierę na tym tatrzańskim wyjeździe. Chodzi bowiem o tytułowe "jątrzenie". Czołowy słowotwórca, świeżo upieczony członek Oddziału, każdą krytykę uznaje za jątrzenie, przypisując tę cechę tzw. płci pięknej. Nieoczekiwanie zatem wyjazd w Tatry zmienia się w odwieczną dyskusję o wadach i zaletach kobiet.


28-29.06.2014 - "Dwa dni w Tatrach Polskich" - (fot. Artur Marć)

Dyskusja jak to z reguły bywa pozostaje nierozstrzygnięta, a nawet odłożona na bok, bowiem wieczorem poświęcamy się sprawom o wiele ważniejszym niż antagonizmy damsko-męskie. W dalekiej Brazylii trwają mistrzostwa świata w piłce nożnej, które wkraczają w decydującą, tzn. pucharową fazę. Nam w oglądnięciu przypadł mecz Kolumbia - Urugwaj. Na szczęście dla zawodników z Kolumbii w meczu nie zagrał urugwajski Hannibal Lecter, czyli Luis Suarez, usunięty uprzednio z mundialu, więc piłkarski pojedynek zakończył się bezkrwawo.
O ile sobotni dzień w Tatrach przebiegał przy bardzo dobrej pogodzie, o tyle niedzielny poranek wskazywał na to, że tym razem warunki nie będą optymalne. Wierzchołki drzew smagane silnym wiatrem wyginały się we wszelkich możliwych kierunkach, zaś nad Tatrami Zachodnimi zalegał wał chmur.


28-29.06.2014 - "Dwa dni w Tatrach Polskich" - (fot. Artur Marć)

Niezrażeni tym Berni i Boguś wyruszyli wczesnym rankiem z zamiarem zdobycia Bystrej, kulminacji Tatr Zachodnich. Jak się okazało musieli jednak skapitulować przed wiatrem, podobnie jak ci uczestnicy wyjazdu, którzy za cel postawili sobie zdobycie Starorobociańskiego Wierchu. W niedzielę głównym bohaterem okazała się być pogoda, skutecznie „jątrząca". Niektórzy zrzucili to na karb tego, iż rzeczownik "pogoda" jest rodzaju żeńskiego, a zatem musi jątrzyć. Inni zaś zwracali uwagę na to, iż rzeczownik "wiatr" jest przecież rodzaju męskiego. Wszyscy razem, po kapitulacji przed siłą wyższą, na Siwej Polanie zeszli się na tradycyjnym piwie wieńczącym górskie dzieło. Wprawdzie nie udało się drugiego dnia zrealizować założonego planu, ale nie było powodów do narzekania. Nikt przecież nie chciał narzekać, by nie narazić się na zarzut "jątrzenia"...

Artur Marć


28-29.06.2014 - "Dwa dni w Tatrach Polskich" - (fot. Magdalena Leśniowska)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama