11.07.2015 "Pstrągi w Beskidzie Niskim"

Pstrągi w Beskidzie Niskim czyli... tam, gdzie brak sygnału z satelity.

Wakacje to czas wyjazdów i przygód, poznawania nowych osób i miejsc. W taką podróż w Beskid Niski zabrał nas Artur, zapewniając szereg przygód i wrażeń. Sobotni ranek rozpoczął się chłodnym wiatrem północy i szarym niebem zwiastującym deszcz, ale czym dalej od Tarnowa w kierunku Jasła jechaliśmy samochodem naszą piątką, tym na niebie pojawiał się błękit i słońce. Zjechaliśmy z głównej drogi i krętymi, wąskimi ulicami zmierzaliśmy do celu naszej wyprawy. GPS nie znajdując drogi, poinformował, że brak sygnału z satelity, wywołując salwy śmiechu w naszym samochodzie. Dotarliśmy do Świątkowej Wielkiej, gdzie przy stoku narciarskim zaparkowaliśmy samochód i zabraliśmy ekwipunek w góry. Początek szlaku wiódł leśną ścieżką, między kapliczkami i przydrożnymi figurkami. Artur zabrał nas w głąb lasu, w miejsce, gdzie znajduje się cmentarz łemkowski i pozostałości po cerkwi. Przedzierając się przez zarośla dotarliśmy do ścieżki wiodącej na szczyt góry. W bliskiej odległości usłyszeliśmy pomruk zwierzęcia, które za każdym razem wydawało coraz głośniejsze dźwięki, by nas odstraszyć. Przyspieszonym krokiem opuściliśmy miejsce koczowania owego niebezpieczeństwa. Na rozstaju szlaków usiedliśmy na krótki odpoczynek i przekąski. W dalszą wędrówkę musieliśmy nabrać sił, gdyż było już tylko pod górę.


11.07.2015 - "Pstrągi w Beskidzie Niskim" - (fot. Artur Marć)

Dotarliśmy na szczyt Magury, gdzie wykonaliśmy pamiątkowe zdjęcia i wspomnieliśmy otrzymanie przez Halinkę swojej legitymacji członkowskiej. Kolejnym szczytem, na który zabrał nas Artur była Świerzowa (805 m). Odpoczywając i konsumując drugie śniadanie, pozdrowiliśmy Janusza i przyjaciół przebywających w Irlandii, wiadomość zwrotna zawierała informacje o padającym deszczu w poziomie, pełni współczucia dla irlandzkiej aury, w promieniach słońca udaliśmy się do Świątkowej Wielkiej na degustacje pstrągów po bałkańsku. Szlak prowadził między polami i łąkami, na których wypasały się konie, krowy i owce. Na łąkach rozciągała się paleta barw złożona z kwiatów i motyli, w oddali lśnił górski potok ożywiając wszechobecną ciszę. W kameralnym miejscu, gdzie wydają jedne z najlepszych pstrągów spędziliśmy długie chwile podziwiając cierpliwość wędkarzy i kartę dań, która zawierała szeroki wybór możliwości podania pstrąga. W Irlandii nasi przyjaciele konsumowali dorsza, a my kończyliśmy naszą ucztę w Świątkowej Wielkiej. Wyruszyliśmy samochodem w drogę powrotną, jednak Artur nie pozwolił nam długo nacieszyć się odpoczynkiem, gdyż po przejechaniu krótkiego odcinka, wyciągnął nas na kolejny szczyt góry Grzywacka (567 m) na której znajduje się krzyż i taras widokowy. Widok na szczycie jest imponujący, Artur wymienił kolejno szczyty rozciągające się w około, a potem miejscowości, z których wiodą na nie szlaki. Warto było podjąć trud wyjścia na kolejną górę, by zobaczyć tę panoramę. Jeżeli na koszulkach jest napis „W górach jest wszystko co kocham”, to tymi słowami zakończę moją relację z tej wspaniałej wyprawy w Beskid Niski.

Kinga Buras


11.07.2015 - "Pstrągi w Beskidzie Niskim" - (fot. Artur Marć)

1 % DLA PTT

 

Współpraca

 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
 
 
 
 
 

RABATY DLA CZŁONKÓW

Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
 
Reklama